Łączenie szynszyli – podejście pierwsze

U Szynszyla
Stefan

Minęło już kilka dni od przybycia nowej szynszyli do domu. Stefan zdążył poznać dom, był już wszędzie. Jest nieco mniej skoczny niż Riki – ale poprzednia właścicielka powiedziała, że on po prostu taki jest, leniuszek!

Pierwsze zapoznanie miało miejsce na neutralnym terenie – w kuchni. Do dyspozycji szynszyli udostępniłam miskę z Puckiem. Futro latało na prawo i lewo, ale ciężko było stwierdzić, który był bardziej dominujący. Raz jeden, raz drugi. Mimo niewielkich ataków na siebie i podgryzania widać było, że chłopaki się polubią.

U Szynszyla
Brown Velvet

Wybieg trwał ok 2 h, zaraz po nim Riki siedział w swojej klatce, a Stefan (brąz) zasnął jak aniołek – jest nieco starszy i na pewno to były dla jego serduszka duże emocje.

Dla świeżego właściciela szynszyli gryzienie, skakanie na siebie, wydawanie niemiłych dźwięków może być przerażające. Ja na swoim koncie mam kilka połączeń i każde wyglądało inaczej, bo każda szynszyla jest inna. Nie ma zasady, czy się polubią czy też nie. Dlatego bez znaczenia, jaką metodę łączenia wybierzemy – wszystko powinno odbyć się pod ścisłą kontrolą. Na pewno nie można zostawić szynszyli samym sobie. Wówczas może dojść nawet do tragedii. Mimo tego, że to małe gryzonie ich zęby są ostre – czego dowodem są zniszczenia, jakich mogą dokonać.

Komentarze Facebooka
//pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js

Post Author: Ola

Miłośniczka szynszyli, pasjonatka reklamy, Social Media, komunikacji i kryzysów. Od ponad 15 lat związana z tymi małymi gryzoniami, kochająca kontakt z ludźmi. Największa fanka Audioriver i polskich gór na świecie!