Gdzie najlepiej kupić szynszylę?

W ostatnim poście pisałam o tym, ile kosztuje szynszyla szara. Dziś odpowiem na pytanie gdzie najlepiej kupić szynszylę?

To, gdzie zakupimy szynszylę zależy od nas samych, jednak ja postaram się uświadomić Was o zagrożeniach, a także o korzyściach, jakie niesie kupowanie z konkretnego źródła.
 
Szynszyla z fermy (masowa „produkcja”)
Tutaj pojawia się największe zagrożenie. Szynszyle kupowane od masowych hodowców, którzy robią to z przeznaczeniem na skóry sprzedają indywidualnym klientom „wybrakowane” szynszyle. Z wadami genetycznymi, z niezbyt ładnym futrem, które może być objawem czegoś niepokojącego. Tutaj szynszyle są „dzikusami”, siedzą w ciasnych klatkach i nie mają kontaktu z człowiekiem. W końcu nie po to stworzono fermę. Oczywiście wszystko zależy od jakości fermy.
 
Plusy:
  • dostajemy drobną wyprawkę (chociaż jest to zależne od fermiarza)
Minusy
  • kupujemy kota w worku
  • dajemy zarobić fermiarzom, którym „idzie interes”
  • szynszyle z fermy socjalizują się znacznie dłużej
  • istnieje duże ryzyko wystąpienia wadliwych genów, chorób genetycznych
  • szynszyle na fermach często ważą więcej niż powinny
  • w rzeczywistości NIE RATUJEMY szynszyli
Szynszyla ze sklepu zoologicznego
Ta opcja to druga z tych, których raczej nie polecam. Szynszyle w zoologicznych sklepach zwykle oddawane są za darmo lub za symboliczną kwotę. Często też oddawane są z różnych powodów. Może nim być choroba. Chore szynszyle są tak samo wartościowe, jak zdrowe. Jednak wymagają większej uwagi i wydania niekiedy sporych pieniędzy na diagnozę weterynarza i leczenie. Poza tym w zoologicznym szynszyla nie ma perfekcyjnych warunków – przebywa w mocno oświetlonych pomieszczeniach, dusznych, głośnych i jest karmiona tanią karmą (ostatnio widziałam we wszystkich klatkach tę samą karmę – niestety jest to związane z oszczędnościami). Na szczęście szynszyle w zoologicznych sklepach mieszkają najczęściej krótko.
 
Plusy:
  • mamy szynszylę
Minusy:
  • istnieje ryzyko, że szynszyla jest chora
  • wysoka cena
  • kupujemy kota w worku
  • zwierzę jest zestresowane częsty
  • brak możliwości poznania pochodzenia zwierzątka
Szynszyla od prywatnego hodowcy (małe hodowle domowe)
To jedna, moim zdaniem, z najlepszych opcji. Podczas kupna możemy zobaczyć w jakich warunkach żyją rodzice maleństwa, jaką karmą byli karmieni i czy są zadbane. Tutaj szynszyle od pierwszych dni mają kontakt z człowiekiem, dzięki czemu są oswajane od maleńkości. Zwykle właściciele hodowli prowadzą dokładne notatki i na bieżąco monitorują kondycję i zdrowie swoich zwierząt.
 
Plusy:
  • szynszyla ma kontakt z człowiekiem od pierwszych dni, przez co jest oswojona
  • wiemy, w jakich warunkach żyli jej rodzice i czym byli karmieni – mniejsze ryzyko przykrej niespodzianki
  • niższa cena (niż w zoologicznym czy na fermie)
  • poznajemy miłośnika szynszyli, który dzieli się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem
  • dostajemy wyprawkę
Minusy:
  • brak
Szynszyla z wyselekcjonowanej hodowli 
Tę opcję poleciłabym zaraz po wyborze prywatnego hodowcy. Z takich niewielkich hodowli, sprzedających szynszyle dla prawdziwych pasjonatów, którym nie szkoda wydać nawet 400 zł za jednego osobnika. Unikatowe, o wyjątkowych barwach. Zwykle ciężko jest je dostać, ponieważ są pożądane i wyjątkowe. Tak jak te, z hodowli Velvet.
 
Plusy:
  • szynszyla ma kontakt z człowiekiem od pierwszych dni
  • wiemy, w jakich warunkach żyli jej rodzice i czym byli karmieni
  • dostajemy wyprawkę oraz cenne rady
  • mniejsze ryzyko chorób np. genetycznych, związanych z nieodpowiednim łączeniem szynszyli
  • możliwość kupienia unikatowych kolorów szynszyli
Minusy:
  • wysoka cena – nawet 400 zł lub więcej
To, gdzie ostatecznie kupimy szynszyla jest tylko i wyłącznie naszą decyzją. Oprócz kupna ja sama polecam adopcję, z której skorzystałam i mam kulkę już od 3 m-cy. Oczywiście wiąże się to także z ryzykiem, aczkolwiek satysfakcja dania nowego domu jest bardzo duża! Ważne, żeby znać pochodzenie i znać ewentualne problemy zdrowotne. Szynszyla wymagająca opieki medycznej to nie tylko odpowiedzialność, ale dodatkowe wydatki, które niekiedy sięgają nawet kilkuset złotych.

Post Author: Ola

Miłośniczka szynszyli, pasjonatka reklamy, Social Media, komunikacji i kryzysów. Od ponad 15 lat związana z tymi małymi gryzoniami, kochająca kontakt z ludźmi. Największa fanka Audioriver i polskich gór na świecie!
  • malutka

    Nie mogę do końca zgodzić się z tym, że kupowanie w domowej hodowli jest pozbawione wad. Na dobrą sprawę, hodowla bez „papierów” to pseudohodowla, bez względu na to, jakie warunki tam panują. I jasne, są pasjonaci, którzy dbają o swoje zwierzaki jak o dzieci, ale są też „rozmnażacze”, dla których liczy się tylko zysk. Nie dotyczy to tylko szynszyli, ale też świnek morskich, kotów, psów… Nie mamy pewności co do rodziców zwierzątka (może być efektem chowu wsobnego), braku wad genetycznych i tak dalej. Czasem jak widzę filmiki od takich „domowych hodowców”, którzy udzielają rad, to włos się jeży na głowie, bo bawią się w rozmnażanie, nie mając o tym pojęcia. Kupując „husky” za 300zł, tak naprawdę kupujemy kundelka wyglądającego jak husky. A po co płacić za kundelka, mogąc mieć za darmo ze schroniska i przy okazji uratować jakieś istnienie? Dlatego jestem zdania, że jeśli kupować – to TYLKO z porządnej hodowli, z rodowodem, a jeśli nie zależy nam na rasowym zwierzęciu, to adoptować, bez względu na to czy chodzi o psa, czy o chomika. Zwłaszcza, że adopcje gryzoni nie są obecnie niczym dziwnym (sama mam adoptowane świnki).
    A co do sklepów – w zoologach, które odwiedzam szynszyle są dość drogie (100zł to minimum), warto też dodać, że często trafiają tam zwierzątka zbyt wcześnie oddzielone od matki – bo przecież małe kuleczki są taaaaaaakie słodkie…

    • Tak masz rację, że z takich hodowli są najlepsze szynszyle – zdrowe, bez wad itp. Z tym, że ludzie chcący po prostu mieć zwierzątko, nigdy nie kupią takiego szynszyla za 200-400 zł.

      Ja sama zaadoptowałam kolejnego szynszyla i liczę się z tym, że również może on być w przyszłości chory (czego oczywiście nie chcemy), bo osoba, od której bierzemy szynszyle nie zawsze jest nawet szczera.