Niejednokrotnie widziałam zabawne napisy na memach mówiące „kocham zwierzęta bardziej niż ludzi”. Często zastanawiałam się nad tym, czy myślę tak samo. Po latach doszłam do wniosku, że jest w tym wiele prawdy i w niektórych życiowych sytuacjach mogę się to potwierdzić, z ręką na sercu.
Oto kilka czynników, które wpływają na to, że kochamy zwierzęta:
- Terapia antystresowa – Każdy wie, że stres negatywnie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Z biegiem czasu może przyczyniać się do powstania chorób i pogorszenia się stanu zdrowia. Wystarczy przytulić psa lub wziąć na rękę szynszylę, żeby poczuć, jak stres znika z sekundy na sekundę. Każdy, kto ma szynszyle być może poczuł to wiele razy, ale nie zawsze się nad tym zastanawiał.
- Najwierniejszy przyjaciel – No dobra – szynszyle nigdy nie będą najwierniejszym przyjacielem, ale pies czy to idealny przykład na stworzenie związku do końca życia. Może adopcja psa nie zmieniła mojego życia o 360 stopni, ale sprawiła, że do wielu rzeczy podchodzę z większym dystansem i spokojem. Nie oznacza to, że mam obojętny stosunek do wielu spraw, ale dlatego, że poznałam rzeczy ważne i ważniejsze.
- Wywoływacz uśmiechu – Nie znam zwierzęcia, które nie potrafi wywołać uśmiechu na twarzy człowieka. Czy to szczur, chomik, szynszyla, pies czy małpa – każde potrafi rozbawić nas do łez. Mnie rozbawia mój pies, który po zjedzeniu czegoś, czego nie może, odgrywa swoją aktorską rolę i oczywiście myśli, że się nie poznam. W końcu śmieci z kosza są poszatkowane i leżą tylko na 2/3 kuchennej podłogi. Szynszyle bawią mnie szczególnie wtedy, gdy w godzinach wieczornych zbierają się przy drzwiach od woliery, opierają łapki, wystawiają subtelnie swoje pękate brzuszki i czekają na szczęście. A Was? Co najbardziej bawi u zwierząt?

- Terapia – Nie bez powodu prowadzi się terapie choćby rehabilitacyjne, w których dzieci ćwiczą z końmi lub psami. Kontakt ze zwierzętami wpływa na wiele rzeczy.
- Uczą szacunku – Dzieci, które wychowują się wśród zwierząt są znacznie bardziej wrażliwi na krzywdę wobec nich. Mają też podobny stosunek do krzywdy ludzkiej.
- Uczą obowiązku – Być może słowo „obowiązek” ma negatywny wydźwięk, ale moim zdaniem posiadanie obowiązków pozwala zapanować nad życiem, zaprowadzić pewien porządek i wiedzieć, że ktoś lub coś jest uzależnione od naszej opieki i pomocy. Dlatego też biorąc kolejne zwierzę pod swój dach zastanów się 10 razy i przemyśl, czy to nie za dużo na Twoje możliwości – psychiczne i fizyczne.
- Czynią nas lepszymi – Odkąd mam zwierzęta chętniej pomagam finansowo tym, którzy tego potrzebują. Bez znaczenia, czy są to ludzie, czy chore zwierzaki. Mam większą wrażliwość i nie pozwoliłabym na to, żeby ktoś krzywdził słabszych bez powodu.
- Wiecznie na nas czekają – Co prawda szynszyle czekają na mnie nie dlatego, że chcą się przywitać. Po prostu chcą jeść lub są ciekawe czym szeleszczę (ale to i tak kręci się wokół jedzenia). Natomiast pies wita mnie tak, jakby za chwilę miał mieć zawał. Czasami nawet dzieci nie witają swoich rodziców z tak wielką pasją. To bardzo miłe i każdy, kto ma psa wie o czym mówię.
- Zmiękczają nawet największego twardziela – Rozmawiałam z wieloma kobietami, które mają zwierzęta i często jest tak, że ich mężczyźni nie chcą mieć małego lub średniego psa (to przecież mało męskie) lub nie lubią „tych” szynszyli. Nie chcą o tym słuchać, publicznie udają, że to śmierdzi i jest bezsensowne, ale gdy nikt nie patrzy – kochają zwierzęta tak samo jak i my. A z czasem ich miłość do pupili staje się jeszcze większa niż nasza, kobiet!
- Zachęcają do aktywności – Być może szynszyle nie motywują mnie do treningu, ale pies już tak. Posiadanie psa zobowiązuje do regularnych spacerów, które można połączyć z bieganiem lub różnymi aktywnościami na świeżym powietrzu. Korzyść i przyjemność w jednym.
A Ty za co kochasz zwierzęta? 🙂