Szynszyla to nie zabawka, ale może jednak…

foto z ebay.co.uk

Czy pamiętacie tę śliczną, futrzastą zabawkę, która wydawała z siebie dźwięki i reagowała na nasz dotyk?

Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że to było nic innego jak szynszyla (!). Może trochę nienaturalna, bo w jaskrawych kolorach. Chilla chilla była tańszym odpowiednikiem popularnego na całym świecie – Furby. Dostępna w wielu kolorach
(pomarańczowym, szarym czy zielonym), była najlepszym zastępstwem prawdziwego zwierzątka dla małego dziecka. Szynszyla, wbrew pozorom, to zwierzę wymagające odpowiedzialności, posiadania bogatej wiedzy na temat żywienia i hodowania, a także poświęcenia sporej ilości czasu. Dziecko nie jest najlepszym przykładem posiadania tych wszystkich cech i umiejętności. Jednak, gdy damy mu takiego pluszowego szynszyla, być może zaszczepimy w nim odrobinę naszej miłości do kuleczek 😉



Chilla Chilla, przez entuzjastów Furby (połączenie chomika z sową) była nazywana podłą kopią. Jednak ciężko jest porównywać do siebie zupełnie inne zwierzątka. Chilla Chilla, jak w rzeczywistości jest mięciutka, posiada duże oczy i wielkie uszy, żeby wszystko słyszeć. Niestety to wspomnienie z dzieciństwa nie jest już dostępne w sklepach, w Polsce nie cieszyło się i tak zbyt wielką popularnością, w odróżnieniu od Furby.

Post Author: Ola

Miłośniczka szynszyli, pasjonatka reklamy, Social Media, komunikacji i kryzysów. Od ponad 15 lat związana z tymi małymi gryzoniami, kochająca kontakt z ludźmi. Największa fanka Audioriver i polskich gór na świecie!