Duże stado – same kłopoty (z przymrużeniem oka)

Posiadanie jednego szynszyla w domu nie jest zbyt wielkim obciążeniem dla właściciela. Oczywiście na wstępie zanim przygarniemy do domu egzotyczne zwierzę, warto zorientować się ile może kosztować utrzymanie, ile godzin należy poświęcić szynszyli dziennie czy w ogóle posiadamy miejsce na klatkę… 
Wiele osób kupuje szynszyle pod wpływem emocji, zauroczeni ich wyglądem i pięknym futerkiem. Nic dziwnego, w końcu w pierwszej połowie XIX wieku rozpoczęto prawie że przemysłowe polowania na te zwierzątka, w celu zdobycia cennych futerek. Były one nie tylko ciepłe ale również szlachetnie wyglądały.
 

Wiele osób kupuje je również dla swoich kilkuletnich dzieci. Nie uważam tego za dobry pomysł, ale to temat na inną publikację. Ważne, żeby decyzja o kupnie szynszyla lub większej liczby była przemyślana.
Pięcioosobowa rodzinka 😉
Moim celem nie jest zniechęcanie do kupna i hodowania, lecz uświadomienie, że posiadanie jednego szynszyla jest poważnym obowiązkiem, nie mówię już o większej gromadce. Duże stadko to kłopoty związane z kwestią:
  • finansową (Wartościowa karma, dodatki uzupełniające, środki higieny czy akcesoria, to wszystko kosztuje. Mając dwa gryzonie lub więcej koszty należy pomnożyć.)
  • rozmnażania (Tutaj rodzi się poważny kłopot. O ile maluszki są pocieszne i słodkie, o tyle rozmnażanie bez nadzoru kończy się wadami genetycznymi, chorobami z tym związanymi czy nawet śmiercią gryzonia. Duże stadka bardzo ciężko upilnować, zwłaszcza jeśli są to szynszyle przeciwnej płci. Jeżeli bardzo mocno zależy nam na posiadaniu większej ilości szynszyli warto pomyśleć o dobraniu gryzoni tej samej płci – przy prawidłowym łączeniu nie powinno być problemów z polubieniem się.)
  • techniczną (Szynszyle to skoczne zwierzęta, które potrzebują odpowiedniej ilości miejsca do swobodnego życia. Im więcej szynszyli, tym większa powinna być klatka. Dlatego też należy przemyśleć to, czy mamy wystarczającą ilość miejsca na umieszczenie dużej klatki – ponadto warto sobie uzmysłowić, że klatka czy woliera to często najdroższa przyjemność dla naszych kulek.)
  • higieny (Znacznie łatwiej posprzątać klatkę jednego czy dwóch szynszyli niż większego stadka. Dodatkowo więcej szynszyli = więcej pyłu do kąpieli, który należy regularnie wymieniać, by odchody i jedzenie nie rozkładały się w nim.)
  • czasową (Szynszyle powinny mieć dostęp do regularnego i częstego wybiegu. Na to należy przygotować odpowiednią ilość czasu – niekiedy dodatkową związaną z łapaniem uciekiniera 😉 – co dla osób pracujących całe dnie może być niemożliwe. Sama poświęcam swoim szynszylom wiele godzin dziennie – plus pracy w domu – jednak nie zawsze mogę wypuszczać je codziennie.)
  • spokojnego snu (Większość z nas trzyma szynszyle w miejscu, w którym śpi – pokój dzienny – co nie jest najlepszym rozwiązaniem. Szynszyle potrafią dać w kość w nocy, najczęściej gdy rano musimy wstać na ważne spotkanie, do szkoły, czy na egzamin ;-). Dlatego też jeśli cenimy sobie zdrowy sen, to również jest to kwestia do poważnego przemyślenia.)
  • szkód (Szynszyle to gryzonie. Nieważne jak bardzo będziemy ich pilnować – zawsze coś pogryzą. Czy to nowe meble, kable do nowoczesnych urządzeń elektronicznych, kapcie, kwiaty (!), ściany czy cokolwiek cennego, co mamy w domu. Dlatego też ważne, by być świadomym możliwości wystąpienia takich sytuacji.)
Jak już wspominałam, nie chcę nikogo zniechęcać, lecz zwrócić uwagę na pozorne detale, które w codziennym życiu mogą spowodować to, że po krótkim czasie będziemy szukać szynszylom nowego domu lub będziemy je zaniedbywać. Uważam też, że wymienione kwestie są opisane dość pobieżnie, dlatego poruszę każdą z nich w przyszłości.
 
Jeśli macie jakieś pytania lub wątpliwości – piszcie! 😉

Post Author: Ola

Miłośniczka szynszyli, pasjonatka reklamy, Social Media, komunikacji i kryzysów. Od ponad 15 lat związana z tymi małymi gryzoniami, kochająca kontakt z ludźmi. Największa fanka Audioriver i polskich gór na świecie!
  • Dominika Szczepkowska-Leki

    Witam:-) Mam pytanie. Od 5ciu lat miałam dwa białe szynszylki. Tydzień temu odszedł nasz Edek, mieliśmy go od małego. Nelka została sama (odkupiliśmy ją w wieku około roku od ludzi których przestała cieszyć..)
    Ze względu na to,że obawialiśmy się o Nelkę, która stała się osowiała bez swojego przyjaciela zaczęłam poszukiwania przyjaciela dla niej.
    Znaleźliśmy ogłoszenie od przemiłych ludzi którzy są zmuszeni ze względu na wyjazd oddać swoje maluchy tylko w dobre ręce.Samczyk tata i dwa 4miesięczne szkraby samiczka i samczyk. Od wczoraj zamieszkały u nas. Są dobrze utrzymane widać,że dbano o nie z troską. Ustawiliśmy ich klatkę tuż obok klatki Nelki. Nie ukrywam,że zajmują sporą część pomieszczenia ale to sama radość:)
    Na razie obwąchują się przez kraty klatki z zaskoczeniem i zainteresowaniem. Nie wiem tylko po jakim czasie rozpocząć proces zapoznawania ich ze sobą. Na pewno najpierw maluchy muszą oswoić się z nami,to akurat wiem jak zrobić. Nie mam pojęcia natomiast co do sposobu złączenia tego małego stadka z naszą Nelką.Na razie Nelka zrobiła rozeznanie kiedy tamte były w klatce. Później odwrotnie. Kiedy mogę dopuścić do wspólnego wybiegu? Czy mogę wypuścić wszystkie trzy razem z nią czy lepiej będzie to robić pojedyńczo? Jeśli tak to z którym z nich należy ją najpierw zapoznac? Będę wdzięczna za wyczerpującą odpowiedź chciałabym zrobić wszystko,żeby wszystkie się zaakceptowały i mogły zamieszkać razem. Nie chciałabym,by zrobiły sobie krzywdę etc.
    pozdrawiam ciepło,Dominika:-)

    • Hmm, ale chcesz, żeby samiczki i samce mieszkały ze sobą razem? Tamte rodzeństwo nie powinno mieszkać ze sobą powyżej 6 miesiąca życia, chyba, że np. samiec zostanie wysterylizowany. Mam nadzieję, że to wiesz :). Zapoznać ich ze sobą można już, jeśli nowe szynszyle mieszkają u Was jakiś czas. Najlepiej na wspólnym wybiegu. Zakryj wszystkie kryjówki, żeby się nie pochowały. Na wybiegu daj miskę z piachem i jedzonko. I obserwuj jak się zachowują. Szynszyli, które się ze sobą nie znają nie można zostawiać samych sobie, bo mogą się nawet zagryźć czy pogryźć do krwi. Nie straszę, ale trzeba mieć to na uwadze. Może tak być, że w ogóle się nie polubią, ale już widziałaś ich reakcję choćby przez kraty. Pierwszych kilka dni wspólne wybiegi, a później można spróbować wpuścić je do jednej woliery. Musi być duża, bo to w końcu będzie aż 4 szynszyle :-). Ale nie zostawiałabym ich na noc, gdybym jeszcze nie była zbyt pewna. Stopniowo, powoli, przecież nikt tu się nie spieszy ;). Daj znać jak idzie 😉 Trzymam kciuki

  • Dominika Szczepkowska-Leki

    dzięki za tak szybką odpowiedź.
    Nową rodzinkę mamy od dwóch dni więc jeszcze poczekam.Co do rodzeństwa wiem,że nie mogą być razem już zbyt długo. Czyli za kilka dni zacząć je wypuszczać wszystkie razem? bez podziałów? Na razie Tatuś Tofik wynajduje najwyższe miejsce w klatce zeby mogł obserwować Nelkę. Co jakiś czas wszystkie zbliżają się do krat, wydają różne ciekawe dźwięki a co jakiś czas dość energicznie szarpią za kraty więc nie wiem czy to przejaw agresji czy sympatii chyba jeszcze z tydzień lub dwa poczekam na wspólny wybieg. Na razie niech oswajają się przez kraty. Klatki są bardzo duże(1,20 wys szer 1m głębokość około 60cm/70cm) i spokojnie później będzie można je połączyć pionowo. Będę informować na bierząco;)